– Budujący jest fakt, że według statystyk bezpieczeństwo na kolei zaczyna się poprawiać – twierdzi Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej. – Trzeba jednak pamiętać, że na infrastrukturę kierowane są w ostatnich latach bezprecedensowe środki, a skala przewozów od kilku lat maleje.

Jakub Majewski potwierdza, że co prawda wypadków jest mniej, ale też zredukowane prędkości czy ograniczone natężenie ruchu nie tworzą zagrożeń porównywalnych z tymi, które były jeszcze w latach dziewięćdziesiątych i takich, które spotyka się na kolejach zachodniej Europy. – Mimo wysiłków inwestycyjnych polska kolej, podobnie jak sektor drogowy, wciąż tkwią na szarym końcu w europejskich statystykach dotyczących liczby wypadków i poszkodowanych. Niepokojące są też sygnały, że Europa nadal nam ucieka – podkreśla Majewski. Dodaje, że zarówno wyniki audytu Europejskiej Agencji Kolejowej, jak i interwencja Komisji Europejskiej ws. niedostosowania polskiego prawa kolejowego do Dyrektyw ws. bezpieczeństwa wskazują, że trudno nam przełamać barierę nieufności.

– Z prawa unijnego najszybciej przenosimy wzory dokumentów i tabele opłat, a znacznie wolniej podział odpowiedzialności oparty na zaufaniu do przedsiębiorców i pracowników – zwraca uwagę prezes Jakub Majewski. – W rezultacie stosy papierów wygrywają z bagażem wiedzy i doświadczenia, a miejsce specjalistów zajmują sztaby prawników i biurokratów. Podobnie autorytet władzy bezpieczeństwa – opiera się nie na dialogu, promowaniu dobrych praktyk czy pomocy w pokonywaniu trudności, ale na setkach kontroli. Zgodnie z nieco starszą filozofią – że zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza.