Konrad Majszyk: - Jak ocenia Pan przygotowanie infrastruktury do kursowania Pendolino?

Dr Jakub Majewski, prezes fundacji Pro Kolej: - Na miesiąc przed inauguracją prawie na jednej czwartej długości linii na południe od Warszawy pociągi muszą kursować jednym torem. Ta sytuacja jest bardzo niepokojąca, bo na nim „wiszą” trzy kluczowe relacje Pendolino: do Krakowa, Katowic i Wrocławia. Niewiele lepiej jest na odcinku północnym, gdzie zamknięty jest jeden tor m.in. w rejonie Działdowa i Malborka. Nie ma też pewności, czy gdziekolwiek uda się rozpędzić powyżej obecnej prędkości 160 km/h. Dodatkowo poważne problemy może spowodować niesprawdzony w praktyce system sterowania ruchem ETCS.

Uda się w połowie grudnia pojechać np. z Warszawy do Katowic w 2 godz. 34 min, do Wrocławia 3 godz. 42, jak obiecują PKP?

Sposób prowadzenie prac i trasowanie pociągów są podporządkowane osiągnięciu efektu propagandowego podczas inauguracji ruchu. Nie jest wykluczone, że z zakładany czas osiągnie np. jeden pociąg w danej relacji w ciągu doby, może tylko w jednym kierunku. Bo infrastruktura nie jest gotowa. Istnieje też ryzyko, że po ogłoszeniu sukcesu, zarządca torów zacznie po cichu wydłużać czasy przejazdów – żeby poprawić punktualność i skończyć inwestycje. To może stać się np. po Nowym Roku, albo wraz z marcową korektą rozkładu jazdy.

A może dla pasażera nie ma znaczenia ruch jednotorowy, jeśli mimo tych utrudnień pociągiem dojedzie szybciej niż samochodem?

Nie miałoby znaczenia, jeśli po tych torach miał jeździć jeden pociąg dziennie. Ale jeśli pociągi mają kursować w stałym godzinnym cyklu w wielu nakładających się relacjach, to brak torów zmusi do postojów na mijankach i zmiany rozkładu. A to zniweczy efekt szybszej jazdy. Poza tym dla pasażera liczy się też częstotliwość, bo od niej zależy ile czekamy np. na pociąg powrotny do domu.

Czy czas stracony na spory pomiędzy PKP Intercity a producentem może przeszkodzić w kursowaniu Pendolino?

Z powodu konfliktu z Alstomem i opóźnienia odbioru pociągów przez PKP Intercity gotowe składy stały kilka miesięcy bezczynnie. Dlatego infrastruktura PKP nie jest właściwie przetestowana do współpracy z Pendolino. Brakuje też doświadczenia po stronie załóg. To grozi nieprzewidzianymi awariami i opóźnieniami.